Pandemia od października daje branży fitness mocno po tyłku… Myślę, ze wszyscy, którzy poważnie podchodzą do sportu rozumieją, że treningi w samotności to nie to samo. Pamiętam siebie jeszcze kilka lat temu. Patrząc z tej perspektywy jestem aktualnie zupełnie inną osobą. Ukształtowały mnie różnego rodzaju problemy i przeciwności, z którymi musiałam się zmierzyć. WIEM NA PEWNO, gdyby nie miłość do treningów, która pojawiła się bardzo szybko, nie wygrałabym tego co wygrałam, nie byłabym tą samą osobą. Na początku była to jednak zabawa, której towarzyszyły lęk, brak pewności siebie i dezorientacja w tym całym „fit świecie”. dopiero trening siłowy pokazał mi, że tak jak kształtuję swoją sylwetkę, SAMA też muszę ukształtować swoje życie. Pamiętam jak szłam wśród umięśnionych gości na siłowni w kierunki sali fitness i unikałam kontaktu wzrokowego. Bałam się i wstydziłam, że jestem tylko dziewczyną, w dodatku drobnym jeszcze w sumie dzieckiem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po roku, może dwóch na siłowni czułam się bezpieczniej niż w domu. Na serio.
Dzisiaj, gdy jestem już trenerem personalnym po dziesiątkach różnych kursów i kilku latach pasji do tego, co robię, wiem, że to jest moja droga w życiu i właściwie cała moja wewnętrzna siła pochodzi z siły fizycznej, nad którą ciągle pracuję 🙂
WALCZCIE zatem ze swoimi słabościami, przekraczajcie swoje granice i pozbądźcie się blokad że swojej głowy 💪🤭🔥 #stepbystep
