Zielone warzywa bezdyskusyjnie warto, a wręcz trzeba mieć w swojej diecie. Brokuły, szpinak, pietruszka, jarmuż, ogórek… Wybór jest ogromny, ale liczy się urozmaicenie 😉
Są świetnym źródłem witaminy C oraz przeciwutleniaczy.
Ich „Król” – BROKUŁ- ma działanie antynowotworowe, według wielu badań chroni przed rozwojem komórek nowotworowych i często wskazuję się także na łagodzenie wrzodów żołądka, a nawet objawów autyzmu. Jedni kochają, inni nienawidzą – SZPINAK. Wiele osób kojarzy go głównie jako źródło żelaza. Często jest polecany w leczeniu anemii, ale trzeba pamiętać, że żelazo pochodzenia roślinnego wchłania się znacznie słabiej od tego pochodzenia zwierzęcego. Z pewnością sprawdzi się w prewencji miażdżycy, regulacji ciśnienia krwi oraz u kobiet w ciąży.
JARMUŻ z kolei, jest skarbnicą witamin A, B, C, E i K. Ponadto, jest źródłem magzenezu, manganu i wapnia, którego podaż jest szczególnie istotna dla osób będących np. na diecie wegańskiej.
Mogłabym tak wymieniać bez końca… Ale nie można zapominać, że jak wszystko-warzywa też mają swoje ciemne strony. Na przykład brokuły i inne warzywa krzyżowe, hamują wchłanianie się jodu, a więc należy zachować umiar, zwłaszcza przy chorobach tarczycy. Wiele warzyw kapustnych może powodować problemy trawienne, wzdęcia i gazy u osób z zespołem jelita drażliwego. Z kolei kwas szczawianowy, znajdujący się między innymi w szpinaku, powoduje wypłukiwanie się wapnia z organizmu I może być przyczyną powstania kamieni nerkowych.
Nie zmienia to faktu, że zielone warzywa warto jeść i urozmaicać, oczywiście nie przesadzając z ilością 😊
