NIE BĄDŹ WIEŹNIEM SWOJEJ DIETY!

Postanowiłam napisać o tym, bo sama kiedyś tkwiłam w pułapce „regularnych posiłków”… Na szczęście lata praktyki i sprawdzania na sobie wielu strategii żywieniowych pozwoliły mi dojść do wielu wniosków. Chcę się nimi z Wami podzielić, zarówno tymi pochodzącymi ze świata naukowego, jak i subiektywnymi przemyśleniami.

Wiele osób utożsamia zdrowy styl życia z regularnym spożywaniem posiłków. I tutaj kilka lat temu powstało magiczne zalecenie jedzenia 5 posiłków dziennie w równych odstępach czasu. Pomijam już fakt, że mało kto jest w stanie dostosować taki rozkład dnia do innych obowiązków, pracy, spotkań itp. Dlatego na szczęście wielu cenionych specjalistów wycofuje się z promowania stosowania takiej strategii.
Jeść regularnie nie znaczy jeść ciągle. Ta błędna interpretacja często staje się pretekstem, żeby co chwilę sięgać chociaż po jakąś przekąskę. To oczywiste, założę się, że większość osób wybrałaby dietetyka, który zaleca spożywanie 5-6 posiłków dziennie, niż tego który zaleci jeść ich np. tylko 3. 
Dyskomfort psychiczny związany z ciągłym pilnowanie pór posiłków moim zdaniem nie ma nic wspólnego ze zdrowym stylem życia. Nieustanne myślenie o jedzeniu, planowanie i przygotowywanie posiłków u wielu osób będą się wiązały z ryzykiem wystąpienia zaburzeń odżywiania. Przez to narasta frustracja, a w dodatku nie czujemy satysfakcji z posiłku, co totalnie zaburza odczuwanie sygnałów głody i sytości. Układ pokarmowy, jak każdy inny potrzebuje odpocząć. Trzustka czy wątroba są obciążane za każdym razem, gdy spożywamy coś, co nie jest wodą, czarną herbatą lub kawą bez dodatków. 
Każdy, kto chociaż raz w życiu liczył kalorie, wie jak dużym wyzwaniem może okazać się ułożenie i zbilansowanie diety o dobowej kaloryczności rzędu 1800 czy 2 000 kilokalorii dzieląc to na 5 części. Później pojawia się problem, bo posiłki są bardzo małe, trudno się nimi najeść, nierzadko zwyczajnie brakuje pomysłów na kolejny mikro-posiłek i ostatecznie kończymy z „fit batonikiem”, bo nic innego nie mamy pod ręką. Przez to wyrabiamy nie zbyt zdrowe nawyki. Zamiast skupić się na komponowaniu zbilansowanych i pełnowartościowych posiłków, spożywamy w dużej mierze produkty wysoko przetworzone, odtłuszczone i z niewielką ilością witamin czy błonnika. 

Wbrew powszechnej opinii jedzenie co 2-3 godziny nie przyspiesza metabolizmu, ani tym bardziej spalania tkanki tłuszczowej. Za to odpowiedzialny jest głównie bilans kaloryczny w ciągu całego dnia. Często zmniejszenie liczby posiłków wpływa na poprawę procesów trawiennych. Wraca naturalny mechanizm autofagii, czyli oczyszczania organizmu ze zbędnych substancji i złogów, ustępują dolegliwości ze strony układu pokarmowego tj. uczucie pełności, zaparcia czy wzdęcia. Dlatego częste jedzenie zazwyczaj nie służy osobom z SIBO czy zespołem jelita drażliwego. A więc, jeśli nie jesteś osobą bardzo aktywną fizycznie i nie potrzebujesz spożywać codziennie powyżej 3 tysięcy kalorii nie ma powodu, aby nie jeść 3 czy 4 posiłków dziennie. Oczywiście jak zawsze, są przypadki i jednostki chorobowe, w których jedzenie co 3 godziny będzie optymalnym, a nawet konicznym rozwiązaniem. Dlatego nie można zapominać, że w dietetyce nic nie jest „czarno-białe” i niektóre strategie, które sprawdzą się u jednej osoby, u drugiej będą ogromną porażką. 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij