Stan skóry, włosów i paznokci jest doskonałym odzwierciedleniem tego, co dzieje się w organizmie od środka. Z różnych stron słyszy się o pielęgnacji, odżywkach, maskach i olejkach. W dużej mierze jest to chwyt marketingowo-reklamowy. Oczywiście, nie jest to pozbawione sensu, ale przypomina odrobinę maskowanie skutków, zamiast likwidacji przyczyny problemu. Dużo ważniejsze jest, aby zadbać o siebie kompleksowo- od środka. Dlatego podstawą jest odpowiednie nawodnienie, dostarczenie odpowiedniej ilości minerałów, witamin, mikro i makroelementów. Dlatego tak ważne jest, żeby w naszej codziennej diecie znalazła się odpowiednią ilość wody, warzyw, owoców, pełnowartościowego białka i źródła węglowodanów i innego niskoprzetworzonego jedzonka 😉 Bez tego nawet najlepsze, najdroższe kosmetyki nie pomogą 🙈 oczywiście mogą być świetnym uzupełnieniem, ale nie zastąpią podstaw, jeśli zależy nam na długotrwałych efektach… Nie łudźcie się, że jedząc codziennie fastfoody, sklepowe ciasteczka i pijąc napoje energetyczne da się uzyskać i utrzymać zdrowie, witalność i dobrą kondycję skóry, włosów czy paznokci.
BASIC SPORTOWCA- SIŁA, ENERGIA I REGENERACJA
Dzisiaj chcę przedstawić Wam mój FOOD BASIC-produkty, które każdy sportowiec powinien wprowadzić do swojego menu (oczywiście o ile nie ma na nie alergii lub nietolerancji pokarmowej)
- Kiszonki
Kiszonki, zwłaszcza dla sportowców to absolutny skarb. Każda aktywna osoba interesująca się zdrowiem wie, że prawidłowo działające jelita to odporność, energia życiowa i progres na treningach. Warto włączyć do swojej diety kiszone ogórki, buraki, kapustę czy inne warzywa i owoce. - Kasza jaglana
Jest nie tylko lekkostrawna, nie zawiera glutenu i posiada właściwości ogrzewające organizm. To także źródło cennych witamin i minerałów: magnezu, wapnia, fosforu, potasu, żelaza, witaminy E, witamin z grupy B, krzemu. Jako jedna z niewielu zbóż jest zasadotwórcza i ma działanie odkwaszające organizm. Pomaga w utrzymaniu dobrej kondycji skóry, włosów czy paznokci. - Bataty
Sa bogate w węglowodany złożone i błonnik. Zawierają beta-katoten, antycyjany czy witaminę A. Są świetnym sposobem na uzupełnienie zapasów glikogenu dla osób trenujacych, nie zawierają glutenu i poprawiają trawienie. - Wątróbka
Jedno z najlepszych źródeł wysokoprzyswajalnego żelaza i witaminy
B12, B2, B3 oraz kwasu foliowego. Zapobiega wystąpieniu anemii, co jest szczególnie ważne dla osób ćwiczących. Jest też bardzo dobrym źródłem wysokiej jakości białka oraz cennego aminokwasu-tauryny. - Jajka🍳
Skarbnica witamin, żelaza i także cholesterolu, który jest nam bardzo potrzebny i wcale nie prowadzi do powstania miażdżycy. Jajka są przede wszystkim źródłem pełnowartościowego, łatwo przyswajalnego przez organizm białka. Jest określane oficjalnie przez WHO jako białko wzorcowe, gdyż zawiera wszystkie niezbędne egzogenne aminokwasy. - Owoce leśne 🍓
Przede wszystkim są to antyoksydanty, które niszczą wolne rodniki i przeciwdziałają stanom zapalnym w organizmie. Co za tym idzie, wspomagają regenerację. Zawierają więcej witaminy C niż owoce cytrusowe, niacynę, beta-karoten i witaminy z grupy B. Ponadto regulują przemianę materii i wspomagają odporność oraz układ pokarmowy. W dodatku są pyszne i dostępne cały rok w formie świeżej, mrożonej lub pod postacią domowych przetworów.
JAK ZNALEŹĆ I UTRZYMAĆ MOTYWACJĘ?
Często gęsto zdarza się, że na początku mamy abmitne plany i wizję osiągnięcia ogromnych celów, ale bardzo szybko zaczyna nam brakować motywacji… Dlatego dzisiaj kilka tipów ode mnie, skąd brak motywację i chęć do działania i nie stracić jej po kilku dniach 😉
- WALCZ DLA SIEBIE, NIE DLA INNYCH
Rzecz, którą zrozumiałam dopiero po pewnym czasie… Nigdy dąż do tego, by wyglądać tak, żeby coś komuś udowodnić! Nie warto też szukać motywacji wśród przyjaciół i rodziny 😐 Sam/sama musisz wiedzieć czego tak naprawdę chcesz i do czego dążysz. TWOJA wewnętrzną motywacja to jedyny trwały i efektywny bodziec, który da Ci kopa do działania 🤩 - NIE BÓJ SIĘ PORAŻEK
Nie da się odnieść sukcesu bez potknięć po drodze 🤔 Trzeba mieć w sobie siłę, aby się podnieść i wstać z podwojoną siłą 💪 Cały czas pamiętaj o tym, do czego dążysz i dlaczego to robisz, a będzie dużo łatwiej w trudnych chwilach… - NIE PORÓWNUJ SIE DO INNYCH🙈
Po prostu każdego dnia, na każdym treningu bądź lepszą wersją siebie. Progres, ale TWÓJ osobisty! Różnimy się możliwościami fizycznymi, uwarunkowaniami genetycznymi, sytuacją życiową… Dlatego doceniaj to co udało Ci się osiągnąć i bądź z tego dumny. Porównuj siebie sprzed tygodnia, miesiąca, roku i w ten sposób atrz na swoją drogę ❤️
CIĄGŁY GŁÓD- SKĄD SIĘ BIERZE?
Znakomita większość osób, które znam boryka się z problemem ciągłej chęci podjadania, uczucia głodu już godzinę, dwie po posiłku. Może to być objaw chociażby insulinnooporności lub innych zaburzeń związanych z glikemią. Ale chciałabym też zwrócić Waszą uwagę na kilka błędów w codziennej diecie, które powodują permanentne uczucie głodu…
-ZA MAŁO BLONNIKA W DIECIE 🥑🥦🍓
Błonnik to nie tylko prawidłowa perystaltyka jelit. To tez składnik, którego nie może zabraknąć w diecie osób odchudzających się ze względu na to, że zwiększa i wydłuża czas sytości po posiłku. Dlatego też wzbogac dietę o różnorodne warzywa, owoce i pelnoziarniste kasze, płatki owsiane lub dorzuć siemię lnianę albo nasiona chia.
-ZA MAŁO BIAŁKA Z CAŁODZIENNYM MENU 🙄
Białko jest najbardziej sycącym makroskładnikiem, w dodatku niskokalorycznym.
Dla osób, które po węglowodanowym śniadaniu czują się senne i szybko głodne, polecam śniadania białkowo-tłuszczowe oraz ograniczenie podaży węglowodanów w ciągu dnia. Pozwoli to na lepszą kontrolę apetytu 😉
-SPOŻYWANIE PRODUKTÓW Z WYSOKIM INDEKSEM O ŁADUNKIEM GLIKEMICZNYM 🥐🧁🥞
Ten punkt tyczy się zwłaszcza miłośników pszenicy, słodyczy, wafli ryżowych i innych „chrupaczy”, jasnego pieczywa, makaronów. Wysoki ładunek glikemiczny oraz niska zawartość błonnika pokarmowego powodują, że odczuwany satysfakcję z posiłku, po czym nagle mamy zjazd energii i napady głodu. Warto zastąpić pszenicę i wszelkiego rodzaju wysoko przetworzone produkty tymi nieoczyszczonymi i naturalnymi
-PICIE SŁODKICH NAPOJÓW, NAPOJÓW LIGHT I 0 🥤
Wpływ słodzików na ludzki organizm to temat rzeka… Ja jednak uważam, że brak kalorii NIE RÓWNA się brak wpływu na organizm. Wiem, ze istnieją dopuszczalne dawki aspartamu czy sacharyny… Ja jednak jestem zdania, że jest to jedno wielkie oszustwo. Nie da się oszukać enzymów czy insuliny, nie wspominając już o braku jakichkolwiek korzyści czy wartości z picia chemicznych napojów.
-ZA CZĘSTE JEDZENIE ⏳
Na pewno słyszałeś, że podstawą zdrowej diety jest regularność w spożywaniu posiłków, że częste jedzenie przyspiesza metabolizm… W związku z tym jemy 5, a nawet 6 posiłków w obawie przed przerwą miedzy posiłkami powyżej 3 godzin. Nie ma potrzeby jeść tak często, to powoduje tylko przejadanie, ciągle wyrzuty insuliny i zaburzenia rytmu dobowego. Układ trawienny też potrzebuje odpoczynku, a ciągłe bodźcowanie go tylko zaburza jego naturalny rytm.
SZPARAGOWE LOVE ❤️ – KREM Z ZIOLONYCH SZPARAGÓW…
Uwielbiam zupy, a zwłaszcza zupy krem. Nie dość, że rozgrzewają to jeszcze bosko smakują i są świetnym sposobem na przemycenie warzyw 🥦🥕🍆 Mamy maj, więc zeson na szparagi uważam za otwarty… Poniżej wrzucam dla Was przepis na moją ulubioną, długo wyczekiwaną zupkę krem z pestkami dyni 👇 Niebo w gębie 😍
SKŁADNIKI:
- szparagi – 1 pęczek
- 1/2 średniej wielkości pietruszki
- ćwiartka selera korzeniowego
- 1 ząbek czosnku
- sól, pieprz, kurkuma
- 2szklanki wody
- pestki dyni do posypania
Warzywa gotowałam ok. 30 minut w garnku z wodą. Po ostygnięciu wszystko zmiksowałam blenderem. Szybkie, proste i jakie smaczne…
Mam nadzieję, że będzie Wam smakowało 😊 dajcie koniecznie znać w komentarzu 👌
CO NISZCZY TWOJE EFEKTY? 🙄
Katujesz się niskokalorycznymi dietami, szukasz na forach internetowych szybkich sposobów na schudnięcie, regularnie ćwiczysz, pilnujesz się i kontrolujesz na każdym kroku, a EFEKTÓW BRAK? 🤔 Być może któryś z tych powodów może być problemem…?
1. Jesz 5 razy dziennie
Jedzenie 5-6 posiłków dziennie nie jest dobrą strategią odżywiania dla 90% ludzi. Pomijając aspekt, że jest to trudne do stosowania w codziennym życiu, to jedzenie co 2-3 godziny zwyczajnie nam nie służy, poza nielicznymi przypadkami sportowców lub osób chorych.
Większość osób zaczynających odchodzanie popełnia właśnie ten błąd – zaczynają jeść regularnie, a tak naprawdę spożywając posiłek co chwilę trudno jest uzyskać deficyt kaloryczny… Może warto pomyśleć o spożywaniu 3 lub 4 posiłków dziennie? W ten sposób pozwalamy organizmowi odpocząć i ułatwiamy sobie organizację posiłków 🕑🤔😉
2. Robisz cheat meale lub cheat day’e
Osobiście nie jestem zwolenniczką stosowania „oszukanych posiłków” albo nawet „oszukanych dni”, głównie z przyczyn psychologicznych… Chęć wynagrodzenia sobie całodziennych lub całotygodniowych wyrzeczeń kończy się często napadami obżarstwa, wręcz czasem nawet bulimicznymi. Czym innym jest rozsądek, a czym innym celowa i planowana wyżerka, która może zaprzepaścić cały Twój wysiłek 😬
3.Źle liczysz swoje zapotrzebowanie kaloryczne.
Typowe, zwłaszcza dla początkujących 🤪 zdecydowanie częściej jest ono zawyżane. Duży problem stanowi określenie aktywności fizycznej. Wydatek energetyczny będzie zależał nie tylko od ilości jednostek treningowych. Trzeba pamiętać, że istnieje coś takiego jak NEAT czyli spontaniczna aktywność fizyczna, związana z pracą zawodową, codziennymi obowiązkami czy ilością wykonanych kroków w ciągu dnia. Warto ustalić swoje indywidualne „zero kaloryczne” i wszelkie zmiany wprowadzać względem tej wartości 👣
4. Pijesz w weekendy dużo alkoholu 🍷🍹🍺
Wiesz, że 1g czystego alkoholu ma aż 7 kalorii?
Wszystkie drinki, zwykle wzbogacone sokami i słodzonymi napojami są niczym innym jak kaloriami, które w żaden sposób nas nie sycą, a wręcz nakręcają apetyt. Weekend to świetny czas na relaks, ale warto znać umiar I być świadomym, że drinki i napoje alkoholowe potrafią być bardzo zgubne i zwykle na jednym się nie kończy… 😐
5. Zbyt często jesz na mieście 🍔🍕🥡
Jedzenie w knajpach to jedna z kwestii, którym warto się przyjrzeć, gdy nie zauważamy porządnych efektów 🙈 Jedzenie na mieście ma to do siebie, że zwykle jest dużo bardziej kaloryczne niż to przygotowywane w domu, głównie ze względu na sosy i inne dodatki. Jeśli żywimy się w ten sposób codziennie, to możemy bardzo łatwo przekroczyć zapotrzebowanie kaloryczne 😬
SIBO- czy da się pokonać?
Dzisiejszy świat mimo rozwoju medycyny wciąż pozostaje tajemnicą w wielu aspektach… Takich jak wiele jednostek chorobowych, jak i tych przypadłości nieuznawanych oficjalnie jako choroby 🤔
SIBO-to wstydliwy temat i trudno oszacować jaki procent społeczenstwa i w jakim stopniu tak naprawdę dotyczy. Nie każdy przyznaje się do swoich dolegliwości, bo spora część osób wstydzi się o tym mówić głośno 🙄 W sumie nie ma się co dziwić, zespół jelita drażliwego jest bardzo uciążliwy i dotyczy nie tylko sfery fizycznej, ale potrafi poturbowac i ZNISZCZYĆ PSYCHIKĘ na wszystkie strony 😞
Przyczyny występowania zespołu jelita drażliwego nie są do końca znane, chociaż wiele badań wskazuje na duże znaczenie stresu. Coś w tym jest. Mnie też to dotyczy jako osobę ambitną i wrażliwą, a co za tym idzie przewlekle zestresowaną ⌚🕜⏳
Sama to przechodziłam, szukałam pomocy u wielu dietetyków, ale nie powstrzymam się od komentowania tego, jak wyglądały te porady… Ostatecznie dopiero sama sobie pomogłam… Latami pracy, obserwacja własnego ciała, odpowiednim doborem produktów i reakcji na nie. Naprawdę da się, ale potrzeba czasu 🤪
WOLNY METABOLIZM-TY TEŻ GO MASZ?
W ostatnim czasie od wielu osób słyszę, że mogą nic nie jeść, a i tak przytyją bo mają po prostu wolny metabolizm… Zaczęłam się zastanawiać skąd wziął się ten MIT u doszłam do wniosku, że muszę to sprostować 🤔
To staje się co raz wygodniejszą WYMÓWKĄ! Tak naprawdę, jedynie odstek osób ma problemy z masą ciała spowodowane jakąś chorobą, zaburzeniami hormonalnymi czy innymi schorzeniami. Prawda jest taka że większość osób woli się zasłaniać i usprawiedliwiać taką gadką… Jest to zwyczajnie bardzo wygodna opcja, aby samemu przed sobą w nieskończoność się usprawiedliwiać 🤨 Kochani, to Wam powinno zależeć na Waszym zdrowiu, kondycji i witalności! Zachowanie umiaru, zdrowego rozsądku, trzymanie się w 90% planu zdrowej i pełnowartościowej diety i regularna aktywność fizyczna to nie jest żadna magia… To nie tak, że jedni mogą cały czas jeść i nie tyć, a drudzy puchną z powietrza 😅🙃😄 Zdrowe nawyki to postawa, a kluczem (niezależnie od celu) jest odpowiednia podaż kalorii, makro- i mikroelementów i witamin oraz ruch. Patrząc krótkoterminowo wystarczy jedynie nadwyżka lub deficyt kaloryczny, ale w dłuższej perspektywie daleko nie zajedziemy na przetworzonych i ugobich w składniki odżywcze produktach🍕🍟🥐 (nawet jeśli będziemy skrupulatnie wliczać każdą kalorię) 🍓🥦👌
MIĘSO… CZY WARTO REZYGNOWAĆ?
Poniżej przedstawiam moją rozmowę z Dr inż, Agnieszką Ludwiczak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, która zgodziła się odpowiedzieć na kilka moich pytań. Informacje oraz wskazówki Pani Doktor są niezwykle cenne i oparte na ogromnej wiedzy oraz. Zapraszam do lektury 🧠📖 👇
1. Wiele osób decyduje się na rezygnację z mięsa ze względu na chęć promowania proekologicznego stylu życia. Coraz częściej wskazuje się na szkodliwy wpływ na środowisko (m. in. emisję metanu) spowodowany hodowlą zwierząt. Czy rzeczywiście ma to tak negatywny wpływ na jakość?
Intensywna produkcja zwierzęca ma wpływ na środowisko i nigdy nie jest on pozytywny. Gdyby był to korzystny wpływ, życie byłoby proste i piękne. Ale to jak silny jest wpływ fermy na środowisko zależy nie tylko od gatunku zwierzęcia – skoro mówimy o emisji metanu, to mamy na myśli chów i hodowlę bydła. Na środowisko ma wpływ wielkość fermy, a ta określana jest liczbą zwierząt utrzymywanych na tej fermie – to tak w dużym skrócie, ponieważ sprawa określania wpływu produkcji zwierzęcej na środowisko jest bardziej skomplikowana i definiują ją zarówno przepisy krajowe jak i europejskie.
Ale tak, hodowla bydła jest odpowiedzialna za emisję metanu, ale to nie nasz kraj jest głównym winowajcą. Są kraje, a w zasadzie kontynenty (Ameryka Pn. i Pd.), które produkują rocznie wielokrotnie więcej bydła mięsnego niż Polska. Należałoby to rozważyć właśnie z tej perspektywy. Więc dlaczego obwiniać produkcją bydła mięsnego w Polsce, która jest w dużej mierze produkcja ekstensywną, czyli opartą o pastwisko w okresie wegetacji.
Niestety nie jesteśmy w stanie wyeliminować intensywnej produkcji zwierzęcej, dlatego że nie jesteśmy w stanie wyprodukować tyle i takich roślin żeby zastąpić produkty zwierzęce i jednocześnie wyżywić całą ludność świata. Jesteśmy natomiast w stanie chociażby częściowo przejść na systemy bardziej ekstensywnej produkcji zwierzęcej oraz tzw. zrównoważonego rolnictwa i zrównoważonej produkcji zwierzęcej. Z resztą to już się dzieje, przynajmniej w skali europejskiej. Produkcja zrównoważona to produkcja roślinno-zwierzęca, która odbywa się z małą szkoda dla środowiska i przy wysokim poziomie dobrostanu zwierząt.
2. Mówi się, że mięso w dzisiejszych czasach jest bardzo złej jakości. Czy to prawda?
Nie do końca. Obecnie wiemy dużo więcej o fizjologii zwierzą, genetyce i żywieniu, niż jakieś 20-30 lat temu. To wszystko powoduje, że jesteśmy w stanie lepiej oddziaływać na jakość mięsa na etapie chowu zwierząt tzn. zapewniając im odpowiednie warunki utrzymania i zbilansowane pożywienie. Oczywiście nie bez znaczenia jest selekcja zwierząt tzn. ‘udoskonalanie’ ich w zakresie cech, które są da nas ważne.
Należy oczywiście pamiętać o tym, że mięso pozyskuje się od różnych gatunków zwierząt gospodarskich utrzymywanych w różnych systemach chowu. Mięso dostępne w marketach pochodzi w większości z chowu intensywnego, który nie ma dobrych opinii, jako że nosi cechy ‘produkcji przemysłowej’. Mimo to, mięso z chowu intensywnego nie jest złej jakości.
Wartość odżywcza i smakowitość mięsa pozyskanego od zwierząt z chowu tzw. otwartego, np. utrzymywanych na pastwisku, będzie oczywiście wyższa niż mięsa od zwierząt z chowu intensywnego.
Inna przykład odnośnie jakości mięsa: konsumenci wieprzowiny często narzekają, że jest sucha, twarda i przez to niesmaczna, oskarżając produkcję zwierzęcą i przemysł mięsny, że mięso jest złej jakości. Nie, tak nie jest. Schab jest suchy i twardy, ponieważ zawiera tylko ok 1% tłuszczu. Dlaczego – ponieważ przez wiele lat prowadzona była selekcja świń w kierunku obniżenia zawartości tłuszczu w mięsie. Co więcej, jest to odpowiedź na wymogi konsumentów, którzy w obecnych czasach oczekują, że mięso będzie chude. Co w takim razie zrobić? Należy schab odpowiednio przyrządzić – są przecież metody obróbki termicznej, które obniżają straty wody z mięsa. Można też wybrać się do sklepu po schab świni Puławskiej lub Złotnickiej. Są to rasy świń, które mają wyższą zawartość tłuszczu w mięsie niż te z chowu przemysłowego, stąd ich mięso jest po prostu smaczniejsze. Obecność tłuszczu w mięsie jest bowiem bardzo ważna – jest on nośnikiem substancji smakowo-zapachowych oraz ogranicza wyciek wody z mięsa w trakcie obróbki termicznej, czyli gotowania, pieczenia, smażenia itd. Można też wybrać elementy wieprzowe o wyższej zawartości tłuszczu niż schab, jak łopatka, szynka czy karkówka wieprzowa.
Oczywiście, tak jak już wspomniałam, najlepsze mięso pozyskuje się od zwierząt utrzymywanych w systemach typu ‘outdoor’ czyli na wybiegach czy pastwiskach. Żywienie może być wtedy oparte o bardziej naturalne pasze, a zwierzęta rosną wolniej niż te w systemie intensywnym. Wtedy też warunki utrzymania spełniają w znacznej mierze ich potrzeby tzn. zwierzęta mogą zachowywać się w sposób zgodny z ich ‘naturą’. Wolny wzrost, naturalna pasza (np. zielonka) jak najbardziej sprzyjają produkcji mięsa wyższej jakości i o lepszym smaku, zapachu, soczystości, niż to z systemów intensywnych, ale koszt zakupu takiego produktu też jest wyższy. Jest tu wliczony czas odchowu zwierząt i pasza, którą w tym czasie zjedzą. Niestety chów typu ‘outdoor’ też ma swoje wady, jak np. ograniczona możliwość ochrony zwierząt przed patogenami niż przy utrzymaniu w budynkach.
3. Przyjęło się, że produkty mięsne są odpowiedzialne za nadwagę, nadciśnienie czy wysoki poziom cholesterolu w społeczeństwie. Czy rzeczywiście mięso jest winowajcą?
Winowajcą jest dieta, ale nie chodzi o mięso. Potrzebna jest zrównoważona dieta, dzieci się uczy o tym już w przedszkolu, a zasady tzw. ‘piramidy żywienia’ obowiązują przez całe życie. Dieta plus ruch, oczywiście.
Mięso nie jest złe dla organizmu, dopóki nie przesadzi się z ilością. W zrównoważonej diecie mięso ma określony udział procentowy, jest zdrowe i potrzebne niezależnie od tego czy mówimy o tzw. mięsie białym (kurczak, królik) czy o czerwonym (wieprzowina, wołowina). Czerwone mięso, które jest uznawane za winowajcę w powstawaniu np. chorób układu krążenia czy otyłości, jest bardzo wartościowym produktem spożywczym. Zawiera szczególnie dużo mioglobiny, czyli barwnika który nadaje tkance intensywnie czerwona barwę i który jest źródłem przyswajalnego dla nas żelaza. Natomiast należy spożywać je z umiarem i stosując właściwe metody obróbki termicznej.
4. Czy produkty mięsne mają unikatowe wartości odżywcze, których nie jesteśmy w stanie zastąpić np. produktami roślinnymi?
Tak, mięso ma unikatowe wartości odżywcze. Na wartość odżywczą mięsa składa się nie tylko zawartość białka i tłuszczu. Wartość białka określana jest jego składem aminokwasowym, a wiadomo, że nie wszystkie aminokwasy nasz organizm może wytworzyć, należy je więc dostarczyć z pożywieniem. Podobnie tłuszcz – liczy się rodzaj i udział różnych kwasów tłuszczowych, stosunek kwasów nasyconych do nienasyconych. Te wszystkie elementy razem wzięte decydują o tym jaki wpływ na nasze zdrowie ma mięso i będą różniły się w zależności od gatunku zwierzęcia i jego diety!
Mięso jest źródłem ważnych witamin: B2, B6, B12, niacyny oraz witaminy D. Jest także ważnym źródłem związków mineralnych, takich jak: żelazo, cynku i selen. Niedobory tych związków są niekorzystne, wręcz groźne dla ludzkiego organizmu.
Składniki odżywcze zawarte w mięsie i innych produktach zwierzęcych są dla człowiek dużo lepiej przyswajalne niż te z produktów roślinnych, mówimy o tzw. biodostępności. Żelazo hemowe, dla przykładu, jest to żelazo występujące tylko w mięsie zwierząt, w największych ilościach w mięsie czerwonym. Ma dużo wyższą biodostępność niż żelazo niehemowe zawarte w niektórych roślinach. Dlatego będąc na diecie roślinnej nie jesteśmy w stanie wszystkiego dostarczyć naszemu organizmowi. W zasadzie, będąc wyłącznie na diecie roślinnej, część witamin i minerałów powinno się dostarczać poprzez spożywanie suplementów.
5. Wiele osób decyduje się na kupno mięsa nie w sklepie, a bezpośrednio od rzeźnika lub na targowiskach. Czy takie mięso jest bardziej naturalne i zdrowsze?
Nie. Źródło mięsa w tym przypadku nie ma znaczenia. Generalnie łańcuch produkcji mięsa wygląda tak samo i w przypadku tego z marketu i tego w sklepie mięsnym lub na targowisku. Dlaczego? Takie są przepisy. Określają one cały proces postępowania ze zwierzętami przed, w trakcie i po uboju. Jest oczywiście znaczna różnica w poziomie higieny. Mięso w marketach, tzn. takie zapakowane na tackach lub w pojemnikach plastikowych zostaje zapakowane w zakładzie ubojowym, z zachowaniem wysokiego poziomu higieny. W takiej formie dociera do sklepu, tzn. po zapakowaniu mięsa, konsument jako pierwszy ma bezpośredni kontakt z tym produktem. Według mnie, jest to najwyższa gwarancja jakości higienicznej mięsa tzn. gwarancja, że mięso nie miało kontaktu z niczym co mogło je zanieczyścić w drodze z ubojni do rąk konsumenta. Oczywiście nie twierdzę, że nie należy kupować mięsa w sklepie mięsnym! Po prostu mam pewne przemyślenia na ten temat, które postanowiłam przedstawić, żeby pokazać że pod względem jakości mięsa, nie ma znaczenia czy kupujemy je w mięsnym czy tez w markecie.
Jeżeli natomiast zależy nam na produktach od zwierząt np. z ferm ekologicznych, to takie produkt musi posiadać odpowiednią etykietę, a gospodarstwo musi posiadać certyfikat, który można uzyskać po spełnieniu wymagających przepisów dotyczących produkcji ekologicznej.
CZY KALORIA JEST RÓWNA KALORII…?
Ostatnio widzę, że bardzo popularna staje się koncepcja pt. „Najważniejszy jest bilans kaloryczny”… Oczywiście nie mogę powiedzieć, że jest to aspekt nieistotny, ale NA PEWNO NIE NAJWAŻNIEJSZY!!!
W świcie, w którym każdy na coś choruje, w świecie, w którym choroby immunologiczne, SIBO, insulinooporość są w zasadzie wszechobecne okazuje się, że najlepszą poradą jest liczyć kalorie? Naprawdę, mało kto da radę to robić na dłuższą metę… Trzeba sobie uświadomić co tak naprawdę dla przeciętnej osoby jest największym problemem. Jest to brak konsekwencji i utrzymanie względnie zdrowych nawyków na dłuższą metę. Schudnąć nie jest trudno, sztuką jest utrzymanie masy ciała przez dłuższy okres.
Poza tym, większość zapomina o podstawowej kwestii – ludzki organizm do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje dużo więcej poza określoną ilością kalorii. Są to witaminy, błonnik, mikro i makroelementy, odpowiednie nawodnienie…
MOJA RADA- jeśli chcesz zmienić swoje ciało długoterminowo skup się na odpowiednim bilansowaniu posiłków, tak aby gwarantowały one dużą sytość, zawierały wartościowe białko, tłuszcze i witaminy 🏋️♂️🍌 😍









